Wpisy archiwalne w kategorii

Organizator - BikeMaraton

Dystans całkowity:814.00 km (w terenie 698.00 km; 85.75%)
Czas w ruchu:51:01
Średnia prędkość:15.96 km/h
Maksymalna prędkość:71.00 km/h
Suma podjazdów:9551 m
Maks. tętno maksymalne:192 (101 %)
Maks. tętno średnie:167 (87 %)
Suma kalorii:67039 kcal
Liczba aktywności:15
Średnio na aktywność:54.27 km i 3h 24m
Więcej statystyk

BM PIECHOWICE 2011

Sobota, 9 lipca 2011 · Komentarze(0)
OPEN 373/450
M3 121/144
Piekielny upał 30. Wyjątkowo słabo mi się jechało ostatnio. Jednak miesiąc bez roweru i bez żadnego ruchu robi swoje. Trzeba kręcić i już :)

KCAL: 4665
STREFA HZ: 100-123: 0% 0:00:28
STREFA FZ: 124-168: 62% 1:46:18
STREFA PZ: 167-190: 26% 0:46:03

BikeMaraton 2010 - KARPACZ

Niedziela, 3 października 2010 · Komentarze(1)
Wynik: OPEN 241/271 ||| M3 78/84
HZ: 4% 11:04
FZ: 7% 19:40
PZ: 81% 3:22:16

Niestety pechowy finał. 2,5 km przed metą za ostrym zakręcie przy prędkości 30km guma z przodu i krzaczory. Zapasowa dętka okazała się wadliwa, nie chciało mi się już wymieniać i z buta do mety. Metę przekroczyłem pieszo :) Gratulacje sędziego.
Straciłem przez to miejsce w pierwszej 200 i szansę na pierwszą 50 w generalce.
Miejsce w generalce 54 w M3.
Jest nad czym pracować i z czego się poprawiać.

BikeMaraton 2010 - POZNAŃ

Niedziela, 5 września 2010 · Komentarze(1)
Wynik: OPEN 273/630 ||| M3 87/204
Opis i fotki później
HF: 0%
FZ: 0%
PZ: 100% 2:39:50
Miejsce: OP 273/631, M3 87/204
Czas: 2:39:50 starta do zwycięzcy: 39 minut

Cel był prosty: zdobyć minimum 400pkt i miejsce w pierwszej 200. Nie udało się. Zabrakło 8 punktów i 10 minut.
Wszystko przez pieprzony koszyczek na bidon. Na 7 km pękł i cały bidon ISO wypadł. Szybka decyzja, wracam i szukam bo jeszcze ponad 50km a bez picia będzie ciężko. Straciłem dobry pociąg, kilka ładnych minut ale miałem picie!! Zaraz złapałem jeszcze lepszy pociąg ;)
Płasko, nudno ale start bardzo mi się podobał. To kolejne bardzo ważne doświadczenie. To zupełnie inna jazda niż w górach, nie ma kiedy odpoczać, cały czas ostra kita i kręcenie.
Miało być 64km a wyszło 67km!! Jak zobaczyłem na 62km tablicę "5km do mety" padłem! Miałem ostro przycisnąć na samej końcówce a to info mnie zabiło. Ostatni km jednak przycisnąłem, łyknąłem 3 osoby i obroniłem się przed atakiem.

Jest gicio ale zawsze mogłoby być lepiej ;)

BikeMaraton 2010 - JELENIA GÓRA - Mistrzostwa Polski

Sobota, 14 sierpnia 2010 · Komentarze(3)
Wynik: OPEN 313/386 ||| M3 107/116
HZ - 0%
FZ - 7% 21:39
PZ - 90% 4:23:33
Miejsce: 313 OPEN/390 Kat M3: 107
Cieniutko Cieniutko, wstyd się przyznać ale wysiadły mi akumulatory.
Trasa świetna, bardzo wymagająca, techniczna a dodatkowo błoto zrobiło swoje i podniosło poziom trudności znacznie wyżej. Po takim błocie jeszcze się nie ścigałem ale zabawa była naprawdę świetna.
Problemy:
- 2 razy musiałem czyścić hamulce - tak były zawalone błotem, że koło praktycznie się nie kręciło.
- napęd po 50km był koszmarnie zawalony i pracował tak jak mu się podobało :) - czyli zupełnie inaczej jak ja bym tego chciał.
- a reszta to takie problemy jak miał każdy - zawalone okulary przez które nic nie widać(2 razy czyściłem w strumieniu - ale to było bez sensu), bez okularów jeszcze gorzej :)
- no i wysiadłem naprawdę, zabrakło mocy, błoto było koszmarnie wymęczające.

Ale trasa naprawdę świetna, godna w 100% MP a zabawa w błocie cóż sam miodzik, uwielbiam to - to jest właśnie MTB :)))
W domu jest co robić po takim maratonie, rower umyty na myjce jakoś wygląda ale strach pomyśleć jak pracuje. I żona miała co robić, cały strój i buty uwalone niemiłosiernie - chwała małżonce, że się tym zajęła :)


Start z Placu Ratuszowego - na pierwszy zakręcie byłem 3 (oczywiście z mojego sektora). Foto dzięki http://picasaweb.google.pl/Tadeusz2642 - dzięki wielkie.

Ostatni zjazd. Foto dzięki http://picasaweb.google.pl/tomektb2010.2 - dzięki wielkie.

Ostatnia prosta przed metą.

Meta

BikeMaraton 2010 - PIECHOWICE

Sobota, 19 czerwca 2010 · Komentarze(2)
Wynik: OPEN 234/350 ||| M3 79/102
PZ - 89%
FZ - 8%
HZ - 1%
To najlepsza tegoroczna edycja BM. Piękną i wymagająca trasa, szybkie zjazdy i rewelacyjne single po śliskich kamieniach i głębokie błoto.
W końcu po "pechowych" maratonach udany start. Z wyniku jestem bardzo zadowolony 234/79, chociaż wiadomo zawsze liczy się na więcej - ale jest dobrze.
Na starcie zjawiła się cała polska śmietanka z Markiem Galińskim na czele. Chłopaki naprawdę śmigają niesamowicie.
Pierwsze km to długi asfaltowy (tradycyjny) podjazd. I o dziwo poszło mi całkiem przyzwoicie - ale nad tym trzeba jeszcze mocno popracować. No i zaczęły się później bardzo szybkie zjazdy. Wylatuję z jednego zakrętu a tam leża 3 osoby i dzwonią po pomoc. Lecę dalej i kolejny, tym razem dużo poważniejszy wypadek. Jest już karetka, chłopak (Jakub Osuch- Corratec) leżał na noszach z usztywnioną głową. No widok naprawdę straszny. TRZYMAJ SIĘ CHŁOPIE!!! Jesteśmy z Tobą wszyscy - Do zobaczenia na trasie!!! Po tym widoku moje ręce jakoś mocniej i częściej zaciskały klamki hamulcowe przez kilka km. Fajna jazda zrobiła się jak zwykle dopiero po rozjeździe MINI - MEGA. Wtedy jest już znacznie mniejszy tłum a niedzielni kolarze polecieli do Mety dystansem MINI (bez urazy - to nie dotyczy wszystkich).
Jechało mi się naprawdę wyśmienicie, jedyny minus to bolący "krzyż" - musiałem się często "gimnastykować" stając na pedałach. Dopiero po 50km taka gimnastyka była niemożliwa bo nie mogłem wyprostować nóg. Mogłem kręcić tylko na siedząco.
Tym razem odpuściłem sobie kompletnie bufety (raz wziąłem tylko banana), zaopatrzyłem się w drugi bidon z wodą i wystarczyło w zupełności. Nie piłem tego ISO Enervita co go dają gratis, jakoś mi nie podchodzi.
Kilka km jechałem w kilkuosobowej grupce, jechało się bardzo fajnie, świetnym tempem. Ale przy jakimś leśnym podjeździe grupa się rozpadła :( zostaliśmy w 3. Rytm nadawała koleżanka z GIGA z numerem 68 - Dzięki Wielkie. Szkoda, że nie zaatakowałaś na tych zjazdach za mną.
Tak jak pisałem na 50km już organizm dostał ostro po dupie. Nogi bolały już dosyć mocno, nie mogłem stawać na pedały i prostować nóg. Był to akurat chyba 3 km dosyć ostry podjazd i kilka pozycji straciłem. Ale za to nadrobiłem sobie kilka pozycji na ostatnich 5km. Byłe to przepiękne single, bardzo obłocone (raz koło mi wpadło do błota - do samej tarczy), bardzo śliskie kamienie, płynące strumyki. Jednym zdaniem MIODZIK. Z nową szeroką kierą jazda była cudna.

No i na koniec miły akcent z tunelem - bardzo fajny pomysł - przejechałem cały i zyskałem 2 pozycje :)