Po 8 km zgubiłem bezprzewodowy czujnik prędkości od licznika DTS :(. Poszukiwania okazały się bezskuteczne. Po 30 minutach machnąłem ręką i poleciałem dalej. Po około 1,5 na czystym asfalcie złapałem kapcia - tym razem na tyle. I 4 km do domu z buta. Dodam tylko, że 2 raz w tym sezonie nie wziąłem zapasu i 2 raz (oprócz maratonu) złapałem gumę. Nabyłem chmielowy napój, pijąc boski trunek, podążyłem w kierunku domu.
A trzeba było jak człowiek pracy walnąć się po obiedzie na drzemkę!
Niestety pechowy finał. 2,5 km przed metą za ostrym zakręcie przy prędkości 30km guma z przodu i krzaczory. Zapasowa dętka okazała się wadliwa, nie chciało mi się już wymieniać i z buta do mety. Metę przekroczyłem pieszo :) Gratulacje sędziego. Straciłem przez to miejsce w pierwszej 200 i szansę na pierwszą 50 w generalce. Miejsce w generalce 54 w M3. Jest nad czym pracować i z czego się poprawiać.